Wywiad z Wojciechem Zającem – absolwentem II edycji studiów podyplomowych

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Wojciechem Zającem – absolwentem II edycji studiów podyplomowych – pierwszym w Polsce Głuchym Coachem. Wywiad przeprowadziła Grażyna Kucharska – akredytowany coach i superwizor, oraz prowadząca zajęcia „Proces coachingu”.

Grażyna Kucharska: Wojtku, jakie to uczucie, kiedy wiesz, że jesteś pionierem – pierwszym w Polsce Głuchym coachem pracującym z osobami Głuchymi?

Wojciech Zając: Cieszę się z tego faktu, jestem dumny z siebie i że realizuję swoje marzenia.

GK: Skąd w Tobie pojawiła się potrzeba, by zostać coachem dla osób Głuchych?

WZ: Osoby Głuche, podobnie jak słyszące, mają różne problemy, chcą się rozwijać, stawiać czoła wyzwaniom i potrzebują do tego wsparcia specjalistów. Bardzo rzadko zdarza się, że psycholodzy, psychoterapeuci i coachowie znają język migowy. Na takim spotkaniu osoba Głucha musi korzystać z pomocy tłumacza języka migowego, a to bardzo niekomfortowe rozmawiać o swoich problemach w towarzystwie osoby trzeciej. Osoby Głuche mogą też pisać na kartce o swoich problemach podczas wizyty u psychologa czy coacha, trzeba jednak wiedzieć, że język polski to dla osób Głuchych język obcy, dlatego mogą być utrudnienia w komunikacji. Głusi mają dość mały zasób słów, więc pewne trudne słowa czy skomplikowane sformułowania mogą być dla nich niezrozumiałe. To też bardzo ważny powód dla mnie, by zostać pierwszym w Polsce Głuchym coachem. Chcę wspierać, inspirować i motywować osoby Głuche w ich rozwoju osobistym, karierze zawodowej oraz w odkrywaniu swoich pasji i talentów. Zależy mi, by osoby Głuche nie ograniczały siebie, pozbyły się kompleksów, myślały pozytywnie o otaczającym ich świecie i mogły się rozwijać tak, jak osoby słyszące. Dobrze ich rozumiem, bo tak jak oni posługuję się językiem migowym, mam doświadczenie życiowe w środowisku Głuchych, znam ich problemy i sytuację społeczną.

GK: Pamiętasz moment, kiedy pojawił się w Twoim życiu coaching i rozpoczęła się Twoja droga do bycia coachem? Jak to było?

WZ: To długa historia… Uczyłem się w szkole podstawowej i gimnazjum dla niesłyszących w Krakowie i już wtedy zastanawiałem się do jakiej szkoły pójdę. Interesowałem się plastyką, malarstwem, grafiką, kulturą i sztuką, lubiłem malować i rzeźbić. Byłem pewny, że po ukończeniu gimnazjum pójdę do szkoły średniej dla osób słyszących. Pod koniec gimnazjum, mama zapytała mnie: „Co chciałbyś robić w życiu, jaką szkołę średnią wybierzesz?”. Pamiętam, wtedy powiedziałem mamie, chciałbym uczyć się w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie i dostałem się tam. Od wielu lat interesowała mnie również psychologia, lubiłem rozmawiać na ten temat z moją mamą. Lubiłem też pomagać i wspierać osoby Głuche, kiedy napotykały różne trudne sytuacje i problemy w życiu. Studiowałem grafikę na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Gdy byłem na ostatnim roku koleżanka poleciła mi szkolenie „Kobieta Niezależna” Kamili Rowińskiej. Wybierało się tam kilka osób Głuchych, dla których prowadząca zorganizowała tłumacza języka migowego. Zafascynowany szkoleniem postanowiłem wziąć udział w programie Kamili Master Business Training. To doświadczenie zainspirowało mnie do zgłębiania wiedzy nt. coachingu. Zastanawiałem się, czy środowisko Głuchych faktycznie potrzebuje Głuchego coacha, który posługuje się Polskim Językiem Migowym, rozumie ich i zna z własnego doświadczenia ich problemy… Po ukończeniu studiów z grafiki zdecydowałem się rozpocząć studia podyplomowe Coaching i Mentoring na UMCSie w Lublinie.

GK: Jest wiele szkół uczących coachingu, a Ty wybrałeś UMCS. Mieszkasz w Krakowie. Co zdecydowało, że wybrałeś właśnie te studia, tak daleko od domu?

WZ: Studiów podyplomowych i kursów z coachingu jest dużo. Długo szukałem tych najbardziej odpowiednich dla mnie, porównywałem programy, ilość godzin. I tak przypadkiem trafiłem te studia. Bardzo spodobał mi się program, a w nim 70% zajęć praktycznych, 30 % teoretycznych, interesujące przedmioty, doświadczona kadra. Również to, że są tu 3 semestry i aż 410 godzin, 4 moduły tematyczne: life coaching, business coaching, coaching edukacyjny i mentoring. Szczerze mówię, że nie był to łatwy wybór dlatego, że mam daleko z Krakowa… Pamiętam, że bardzo przeżywałem jako dziecko rozłąkę z rodzicami, gdy chodziłem do szkoły podstawowej i gimnazjum dla osób niesłyszących z internatem oddalonym o 135 km od domu. Potem było liceum plastyczne i studia. Teraz jestem dorosły i przyzwyczaiłem się do pokonywania dużych odległości. Kiedy przyjechałem do Lublina na UMCS na rozmowę kwalifikacyjną wiedziałem, że Lublin jest daleko od domu… jednak bardzo mi zależało właśnie na tych studiach podyplomowych. Wiedziałem, że warto opuścić swoją strefę komfortu po to, by realizować swoje marzenia i osiągać cele i sukcesy w przyszłości. Nie żałuję, że podjąłem taką decyzję. Wiem, że dobrze zrobiłem.

GK: Pamiętam moment kiedy dowiedziałam się, że na moich zajęciach mam przygotować osobę Głuchą do poprowadzenia sesji i procesu coachingu… Moja pierwsza myśl była: „Ale jak to?! Przecież słuchanie…” Przygotowując się do zajęć wyobrażam sobie jak logicznie prowadzę uczestników poprzez różne doświadczenia, które mają dać im konkretne efekty w obszarze rozwoju umiejętności i budowania postawy. A tu moja wyobraźnia zadziałała natychmiast wołając: „polecenie ułożenia w logicznym ciągu obrazów jak uczyć osobę Głuchą nie może być zrealizowane, brak danych”, czym wywołała we mnie burzę emocji. Tak, nigdy nie pracowałam w żaden sposób z osobą Głuchą. I pojawiła się cała seria pytań odkrywających moje obawy: czy możliwe jest, aby osoba, która nie słyszy pracowała jako coach? Jak jej obecność wpłynie na dynamikę pracy w grupie? Jak będzie ćwiczyć, prowadzić proces coachingu? Jak ją tego nauczyć? Czy sobie poradzę?  I wówczas przypomniałam sobie, że rok wcześniej miałam podobną sytuację, kiedy dowiedziałam się, że w grupie będę mieć osobę niewidomą. Przypomniałam sobie, w jaki sposób dałam radę i – jak robiłam to wcześniej. Więc na pierwsze zajęcia z Tobą Wojtku pojechałam z życzliwością i ciekawością.

Pamiętam nasze rozmowy o trudnościach i radościach jakich doświadczałeś podczas zajęć. Co wówczas było dla Ciebie trudne?

WZ: Byłem świadomy, że Coaching i Mentoring na UMCSie jest to wymagający kierunek dla osób słyszących, a tym bardziej dla Głuchych. Wiedziałem, że nie będzie łatwo… Otrzymałem pomoc od uczelnianego Zespołu ds. Obsługi Osób Niepełnosprawnych – pomogli znaleźć mi w Lublinie tłumacza języka migowego, który będzie mi towarzyszył przez całe studia. Kierownicy studiów: prof. Andrzej Kapusta i Karolina Żmudzka bardzo mnie wspierali – przekazali wykładowcom, że jestem osobą Głuchą i poprosili ich, żeby wysyłali mi wcześniej materiały, bym mógł się przygotować do zajęć. Otrzymałem ogrom życzliwości ze strony wykładowców – bardzo się starali, często pytali mnie lub mojej tłumaczki, czy nie za szybko mówią, czy wszystko rozumiem i czy potrzebuję jakieś dodatkowe materiały. Pytałem wykładowców, gdy nie byłem pewny, czy dobrze zrozumiałem, a oni zawsze mi wszystko tłumaczyli lub przesyłali dodatkowe materiały. Moi koledzy ze studiów, też mi zawsze pomagali udostępniając swoje notatki. Naprawdę jestem wdzięczny za to.

GK: Domyślam się, że nie tylko dla mnie – prowadzącej 100 godzinne zajęcia „Proces coachingu” Twój udział w zajęciach był nowym doświadczeniem. Wraz z innymi wykładowcami staraliśmy się stworzyć Ci komfortowe warunki do nauki. Z początku było to dla mnie duże wyzwanie, aby rozpoznać co zwiększy Twój komfort i efektywność uczenia się całej grupy. Odkrycie pierwszych różnic między językiem polskim a językiem migowym stanowiło dla mnie przełom, znalazłam podpowiedzi jak Cię uczyć, jak wspierać, jak inaczej coś wytłumaczyć .

WZ: Podczas zajęć towarzyszyła mi zawsze tłumaczka języka migowego, mimo to, powiem szczerze, kiedy zaczęły się zajęcia praktyczne z Tobą Grażynko, i ćwiczenia w grupach, byłem zestresowany, bo wszystko było dla mnie nowe i trudne. Przyszło mi do głowy, że mogę sobie nie poradzić, pracując z tłumaczką i miałem wątpliwości, czy dam radę prowadzić sesję coachingową z osobą słyszącą. Nawet zastanawiałem się, czy nie zrezygnować ze studiów… Po chwili uświadomiłem sobie, że nie zrezygnuję ze swoich marzeń, muszę pokonać trudności, poznawać siebie i inne osoby. To było ciekawe i wspaniałe doświadczenie, kiedy wraz z tłumaczką języka migowego pracowałem w czasie ćwiczeń jako coach z osobą słyszącą. Na początku było trudno, ale po kilku ćwiczeniach coraz lepiej dawałem sobie radę. Podobnie jak w życiu prywatnym, jak poznaję kogoś, kto jest osobą słyszącą, to zawsze na początku komunikacja jest trudna, a potem jest lepiej i łatwiej. Drugim równie ważnym doświadczeniem było dla mnie kiedy koleżanka była coachem, a ja klientem i opowiadałem o swoich problemach, a w ćwiczeniach brała udział tłumaczka języka migowego. Miałem barierę i nie czułem się swobodnie w czasie rozmowy z coachem i tłumaczem. Rozumiałem wtedy, dlaczego osoby Głuche nie chcą szukać pomocy u psychologa lub coacha, kiedy idą tam z tłumaczem. Wolą komunikować się bezpośrednio bez pomocy tłumacza. To jest ważne doświadczenie dla mnie. Jestem Ci Grażynko wdzięczny za wsparcie i pomoc i, że zawsze znalazłaś czas by mi coś wytłumaczyć lub przysłać dodatkowe materiały. Dzięki Tobie kontynuuję studia!

GK: Cieszę się Wojtku, że mogłam być dla Ciebie wsparciem. Dzięki Tobie świat osób Głuchych jest mi bliższy. Pracując z Tobą wiele się dowiedziałam o sobie, o swoich założeniach, możliwościach i strategiach. Doświadczyłam tego, jak motywujące dla mnie i dla uczestników były Twoje zmagania się z trudnościami, zaangażowanie i determinacja do bycia pierwszym coachem dla Głuchych.

Co szczególnie pomagało Ci radzić sobie z trudnościami?

WZ: Od najmłodszych lat żyję w dwóch światach – świecie osób Głuchych i świecie słyszących. Z powodzeniem stawiam czoła wielu wyzwaniom, szczególnie w kontaktach ze światem słyszących. Moje motto życiowe brzmi „Nie ma zwycięstwa bez walki”. Kiedy przychodzą trudności, pytam siebie czy zależy mi na osiągnięciu sukcesu. Pokonanie trudności nie byłoby możliwe bez pomocy moich nauczycieli, wykładowców, koleżanek i kolegów. Wspierali mnie też moi rodzice i  bliscy – to właśnie ich wiara w mój sukces dodawała mi skrzydeł. Powiem szczerze, nie lubię się poddawać, lubię walczyć z trudnościami i chcę pokazać światu, że osoba Głucha potrafi robić to, co lubi i może spełniać swoje marzenia tak samo, jak osoby słyszące.

GK: Język migowy jest dla Ciebie pierwszym językiem, tak jak dla mnie język polski. Dla Ciebie język polski jest drugim językiem. Jak wpływało to na Twoją naukę coachingu?

WZ:  Osobom Głuchym czasem brakuje znaków w języku migowym oddających terminologię z zakresu coachingu. Musiałem więc wymyślić nowe znaki w języku migowym, gdyż wtedy tłumaczenie jest szybsze – nie trzeba pokazywać liter i tworzyć wyrazów, co znacznie wydłuża proces tłumaczenia. Podczas zajęć zapisywałem słowa lub wyrażenia, których nie rozumiałem i w domu szukałem ich znaczenia lub po zajęciach omawiałem je z tłumaczką. Nauczyłem się wiele nowych słów i jeszcze wciąż się uczę.

GK: Za Tobą już trzy semestry studiów – ukończyłeś je. Wykonałeś ogrom pracy! Jak z obecnej perspektywy wspominasz czas, kiedy wykonując ćwiczenie za ćwiczeniem budowałeś swój warsztat coacha?

WZ: Dzięki wykonywanej pracy nad sobą jako coach stawałem się bardziej świadomy siebie, poznawałem swoje mocne strony, wartości, budowałem pewność siebie i postawę coachingową. Poznawałem narzędzia do pracy z klientami, rozwijałem swoją wiedzę i doskonaliłem umiejętności. Dużym wyzwaniem dla mnie było dostosowywanie pytań coachingowych i narzędzi tak, by były łatwe i zrozumiałe dla osób Głuchych. Analizowałem je i  zmieniałem w zrozumiałe proste pytania. Było to niezbędne w mojej pracy. Czasem nie dało się zmienić pytania, wtedy pokazywałem wizualizację przestrzenną w języku migowym lub dawałem jakiś przykład. Wykorzystywałem też ilustracje, obraz…

GK: W ramach praktyk na studiach pracowałeś coachingowo z klientami Głuchymi, którzy dawali Ci bardzo pozytywne opinie i rekomendacje. Spełniasz swoje marzenie, swój cel. Jak to jest, co czujesz, kiedy z perspektywy czasu porównujesz swoją wizję siebie pracującego jako coach z chwilą, kiedy dzieje się to naprawdę ?

WZ:  Kiedy w ramach praktyk zacząłem po raz pierwszy prowadzić proces coachingu jako coach z osobami Głuchymi było to dla mnie wspaniałe uczucie. Czułem, że spełniają się moje marzenia i jestem bliżej realizacji moich celów. Podczas sesji bardzo angażowałem się, starałem się, by klienci mi zaufali, chciałem dać im poczucie bezpieczeństwa i pomagałem, by zrozumieli nowe słowa. Jestem bardzo wdzięczny moim Głuchym klientom za tyle pozytywnych opinii i rekomendacji.  Bardzo się cieszę, że mogłem ich wspierać, motywować i inspirować i że mi zaufali. Upewniłem się jeszcze bardziej, że osoby Głuche potrzebują coacha. Wiem, że oni też potrafią osiągać sukcesy i dążyć do celu, mają swoje pasje i potrafią walczyć o lepsze życie. Chcę im przekazać, jak ważna jest praca nad sobą, przełamywanie barier i stereotypów, pokonywanie lęków, strachu, paniki, trudności i ograniczeń, na które napotykają w świecie słyszących. Głusi muszą też poznać siebie, swoje wartości, budować pewność siebie, by nie wstydzić się tożsamości i przynależności do środowiska Głuchych.

GK: Wielu coachów mówi, że kurs coachingu, poza nabyciem umiejętności, był dla nich ważnym kursem rozwoju osobistego. Jakie inne korzyści, poza umiejętnościami coachingowymi, przyniosło Ci studiowanie?

WZ: Podczas studiów zdobyłem nowe umiejętności coachingowe, nauczyłem się nowych słów, pojęć, dodatkowo dużo czytałem na temat coachingu, psychologii, dzięki temu poszerzyłem swoją wiedzę, poznałem nowe narzędzia coachingowe. Ta wiedza była mi potrzebna do pracy z klientem, ale również bardzo pomogła mi w pracy nad sobą i moim rozwojem osobistym. Stałem się bardziej otwarty nowe wyzwania w życiu osobistym i zawodowym oraz na ludzi i świat – ten inny od mojego, na świat ludzi słyszących. Zmieniłem swoje nastawienie, nawyki i ograniczające przekonania. Poznałem swoje pasje, poprawiłem relacje z bliskimi, odnalazłem ścieżkę kariery zawodowej. Praca nad sobą była dla mnie cennym doświadczeniem, bo poznałem głębiej siebie samego. Teraz pielęgnuję swój rozwój, bo wiem jaka to ważna sprawa. Często wykorzystuję narzędzia coachingowe by przepracować jakiś ważny dla mnie temat. Udowodniłem też sobie i innym, że NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE. Na studiach uczyłem się pokonywać swoje trudności – poznając nowe osoby: wykładowców i słuchaczy, musiałem pokonać barierę, by przyzwyczaić się do nowych osób i nowych słów. Poznałem nowych słyszących ludzi – cieszę się, że jestem osobą dwujęzyczną, bo dzięki temu mogę komunikować z osobami Głuchymi i słyszącymi. Jestem też wdzięczny mojej tłumaczce języka migowego za wytrwałość i towarzyszenie mi przez 3 semestry studiów – dla niej to też było duże wyzwanie. A Tobie Grażynko, bardzo dziękuję za wsparcie. Pozwoliłaś mi spojrzeć na inny świat, pokazałaś, jak zdobytą wiedzę i umiejętności zastosować w praktyce. Dzięki Tobie otworzyłem się i zyskałem wiarę w siebie. Byłaś moim MENTOREM. Zawsze znajdowałaś czas, by odpowiedzieć na wszystkie moje pytania i wątpliwości. Zajęcia z procesu coachingu, to były ważne wydarzenia w moim życiu i te chwile na zawsze zostaną w mojej pamięci.

GK: Wojtku, dziękuję Ci za rozmowę i doświadczenie pracy z Tobą. To był niezwykły czas w moim życiu. Określałam go jako niezwykły w każdym momencie, kiedy zdawałam sobie sprawę z tego jak Ty niestrudzenie, z coraz większą energią nabierasz biegłości w pełnieniu roli coacha. Pokazałeś, jak wiele można osiągnąć, kiedy bardzo się chce i do tego „chcenia” dokłada się konsekwentnie cały szereg zaplanowanych działań. Ogromną radością i ożywczą energią napełniają mnie moi studenci, kiedy przekraczają swoje ograniczenia i zaczynają wierzyć, że będą cochami, kiedy rozwijają skrzydła i chcą chłonąć więcej – dla siebie i swoich przyszłych klientów. Wojtku, rozwijając skrzydła, utwierdziłeś mnie, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko pójdzie się za swoim CHCĘ. 


Wojciech Zając – Jest osobą Głuchą od urodzenia. Od najmłodszych lat żyje w dwóch światach – świecie osób Głuchych i świecie słyszących. Ukończył akredytowane przez Izbę Coachingu studia podyplomowe Coaching i Mentoring na UMCS w Lublinie. Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych i grafiki na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Jego doświadczenie życiowe pozwalają mu rozumieć problemy, na jakie napotykają w życiu Głusi. Od lat działa w organizacjach dla Głuchych na rzecz wyrównywania szans Głuchych w życiu społecznym. Wspiera, inspiruje i motywuje Głuchych klientów w ich rozwoju osobistym i karierze zawodowej. Pomaga im w rozwoju, korzystaniu ze swoich zasobów i odkrywaniu pasji i talentów.  Wierzy i swoim przykładem pokazuje, że „nie ma zwycięstwa bez walki”. Prywatnie pasjonat sztuk plastycznych, podróży krajoznawczych,  kulturoznawczych i kulinarnych i dobrej książki.

https://dobrycoach.pl/coach/wojciech-zajac

Rozmawiała:

Grażyna Kucharska – Biznes coach certyfikowany przez ICC i superwizor coachingu akredytowany w Izbie Coachingu. Członek założyciel Izby Coachingu oraz członek Komisji Akredytacyjnej IC. Doświadczony menedżer i nauczyciel, twórca autorskich programów nauczania. Executive coach i doradca biznesowy o systemowym podejściu, który wspiera klientów w dostrzeganiu szerszej perspektywy i nowych możliwości wyboru. Realizuje kompleksowe projekty rozwojowe zawierające diagnozę, rekomendacje i realizację działań (coachingu, szkoleń, warsztatów), szczególnie w obszarach rozwoju kompetencji przywódczych, menedżerskich, zespołowych i komunikacji. Prowadzi zajęcia „Proces coachingu” na studiach podyplomowych Coaching i Mentoring na UMCS w Lublinie.

 

Komentowanie jest wyłączone.